12.7.13

Pamiętnik żółtodzioba: żółty na boksie

Czołem, żółtodziób wraca do regularnych wpisów. Jak tam u Was? Zrobiliście sobie wakacyjną przerwę czy wręcz przeciwnie – zasuwacie na treningach mocniej? Ja postanowiłem wykorzystać ten czas i nauczyć się jak najwięcej nowych rzeczy. Będzie więc o czym pisać. Pierwsze sparingi, egzamin z I poziomu – wszystko to już wkrótce. Dzisiaj coś, o czym chciałem Wam opowiedzieć już dawno, ale ciągle coś się działo. Dzisiaj żółtodziób próbuje swoich sił na boksie.

Stójka - bloody hell!

Kiedy przychodziliście na pierwszy trening, czy też myśleliście, że to parter będzie trudniejszym aspektem MMA? Chociaż nigdy nie trenowałem ani jednego, ani drugiego, przed przyjściem na zajęcia wydawało mi się, że w stójce będzie mi łatwiej, że czuję się w tym jakoś pewniej, że całkiem dobrze się ruszam itd. O parterze natomiast nie wiedziałem nic. Teraz – po 4 miesiącach treningów – jestem pewien, że prawidłowe opanowanie stójki wymaga dużo więcej czasu niż nauka technik parterowych. Ale wszystko po kolei i technicznie, nie na „bij-zamij” – jak mówi trener Sebastian Jagielski.

Pierwsze wrażenie

Na zajęciach MMA pojawia się oczywiście dużo elementów stójki, ale gdy poszedłem na pierwsze zajęcia byłem w szoku, jak niewielki to zakres w porównaniu z tym, co tam zobaczyłem. Okazało się, że to dużo bardziej skomplikowane. Po raz kolejny potwierdziło się, że najważniejsza w sportach walki jest głowa. Boks to nieustanne myślenie i pełna koncentracja. Trzeba kontrolować nie tylko swoje ciało – pracę nóg, gardę, ruchy tułowia, ale przede wszystkim cały czas widzieć swojego przeciwnika i zwracać uwagę na najdrobniejsze szczegóły w jego pracy, żeby nie dać się trafić i samemu znaleźć lukę, która pozwoli by nasz cios doszedł. Oczywiście po pewnym czasie wiele z tych elementów nasze ciało wykonuje automatycznie, ale to wymaga ogromu pracy i zajmuje sporo czasu.

Cierpliwości żółtodziobie!

Każdy początkujący zawodnik musi się w nią uzbroić. Nie da się inaczej porządnie nauczyć technik bokserskich niż mozolnie i uważnie je powtarzać. Ja mam z tym problem. Czasem chcę za szybko. Zapominam o odpowiednim ustawieniu nóg, podpalam się – inaczej mówiąc – ciągle za mało używam głowy. A boks jest bezlitosny – w walce każdy taki moment, gdy za bardzo się rozluźniasz, gdy wyłączasz myślenie, może skończyć się tym, że rękawicą lądująca na Twojej szczęce lub skroni. A wszyscy wiemy, że „nie ma odpornych na ciosy.” Trener Sebastian Jagielski to wszystko zna od podszewki, a nam pozostaje uważnie słuchać tych rad i zasuwać, chociaż czasem już pot zatyka oczy.

Szermierka na pięści

To takie wyświechtane powiedzenie, ale w pełni oddaje sens tego sportu. Jeśli ktoś już trochę tego spróbował, to doskonale wie, o co chodzi. Spryt, spryt, spryt! Szukanie sposobu na oszukanie swojego przeciwnika. Nie siła i bezmyślne rzucanie „weselniaków”, ale spryt i mądrość, to moim zdaniem sedno boksu. To dzięki temu również – wbrew temu, co wygadują niektórzy – jest on tak szlachetną formą rywalizacji. Tak, ktoś może się śmiać, ale dla mnie boks ma w sobie coś bardzo szlachetnego.

Szacunek dla 3 minut

3 minuty w normalnym życiu to niedużo. Jedna runda to bardzo dużo. Podobnie jak z jedną rundą w MMA – jeśli ktoś nie próbował i nie wie, co to znaczy, nie ma prawa się wypowiadać. 3 minuty walki bokserskiej na pełnych obrotach, przy pełnej koncentracji i z ciosami lądującymi na czole i żebrach to wielki wysiłek. 12 rund to wysiłek ogromny. Z każdym treningiem i sparingami zyskuje się szacunek dla każdej pojedynczej rundy, a jednocześnie jest się do niej lepiej przygotowanym. Właśnie, szacunek. Jeśli już zaczynasz rozumieć, jak ważne są w boksie najdrobniejsze szczegóły – jeszcze bardziej zaczynasz szanować każdą radę trenera, każdy milimetr w ustawieniu stóp, każdy milimetr w za nisko opuszczonej prawej ręce, każdy milimetr, bo zaczynasz rozumieć, że on może zdecydować.

Połączyć to wszystko + coś jeszcze

Technika, mądrość, znakomicie przygotowane ciało – wszystko to w pewnym momencie (mam nadzieję, że u mnie też tak będzie) zaczyna funkcjonować równocześnie. Ciało i umysł współpracują na takim poziomie, z taką szybkością, w tak niesamowity sposób, że mamy przyjemność z samego patrzenia, jak to wygląda. W przypadkach największych mistrzów wchodzi to na jeszcze wyższy poziom i to, co można było nazwać rzemiosłem, zamienia się w artyzm. Ilu z Was oglądając walki Muhammada Alego nie kręciło głową, przytykało ręki do ust albo miała świeczki w oczach? W takich momentach pojawia się to wspaniałe uczucie, że obserwujemy coś niesamowitego, coś, co wymyka się świadomości. Taki potrafi być boks, takie potrafi być MMA. To jest ich piękno. Oczywiście każdy może dać się trafić, co pokazała ostatnia walka Andersona Silvy, ale to już inna historia.

Zejdźmy na ziemię, żółtodziobie!

Pora kończyć i zająć się tym, o czym pisałem. I zachować w tym wszystkim spokój. Każda runda – wygrana, a jeszcze częściej przegrana – sprawia, że się uczymy i robimy krok do przodu. Tak przynajmniej powinno być. Legendarny trener – Cus D’amato mówił, że prawdziwy bokser najspokojniejszy powinien być wtedy, gdy zostanie trafiony. Wtedy właśnie trzeba być sprytnym i mądrym, żeby nie dać się trafić drugi raz. Cóż, zobaczymy, jak będzie z tym spokojem i mądrością na dzisiejszym treningu, gdy kilka razy dostanę od Was po głowie Do zobaczenia!

 



Zapisy

zapisy

sprawdź się
pierwszy trening
za darmo!

zapisz sie

Nasz klub

nasz-klub

poznaj moc MMA
Ty też możesz
trenować

dowiedz-sie-wiecej

Facebook